Przeżyłem 60 lat. Choć parafrazując piosenkę: 60 lat, a może mniej? Mniej, jeśli odliczyć to, czego nie chciałbym przeżyć drugi raz. Gdyby wyrzucić złe chwile, nieposkładane myśli, nietrafione decyzje, źle adresowane uczucia. Gdyby odliczyć czas bez Boga, fajerwerki festiwali, trudy emigracji, kompromisy życiowe i artystyczne z rzeczywistością, w której się urodziłem, i w której przyszło mi żyć. Lecz: gdyby ukradł mi ktoś tę gitarę sprzed lat i tak dalej bym śpiewał i grał...
To właśnie muzyka pozwoliła mi przejść przez koleiny życia. Bo moje życie jest... jak muzyka, bez której nie potrafię zrozumieć siebie. Kiedy nagle znika błądzę we mgle...
Powstanie tej płyty zbiegło się z trzema bolesnymi chwilami ostatniego okresu mojego życia. Kształt tej płyty zaczęliśmy kreślić z Andrzejem w lutym 2005 roku w szpitalu, tuż po operacji mojego biodra. Rzuciłem wtedy pod jego adresem: napisz o moim cierpieniu. Powstało: człowiek w cierpieniu gubi się, bólem zmęczony chce wciąż żyć, boi się nocy, patrzy dnia, czeka jasności, by z nią trwać, by z nią trwać...
Potem odejście do Domu Pana naszego Ukochanego Ojca Świętego... Bez Twojej wiary przegrany dziś dla mnie byłby świat, bez Twej nadziei w tej ziemi nie wyrósłby już kwiat...
I śmierć mojej Ukochanej Mamy Lucyny. Po wczesnej śmierci mego Ojca była długo moją kotwicą rzuconą na morzu życia. Ale ja niewdzięczny zrywałem się z tej kotwicy nazbyt często... Spieszmy się kochać naszych bliskich, ciepłem czułych słów, szklane krusząc mury, spieszmy się nim będzie po wszystkim i już żaden cud nie przeniesie góry... Nie zostałem sam... Anioł budzi mnie, kiedy wstaje dzień, jego skrzydeł cień koi, co najgłębiej gdzieś boli…
To moja Ewa... Tylko Ty, Tylko Ja, ze sobą i dla siebie, cały czas i tak od wielu lat... Dzięki Bogu!
Oddaję Wam do rąk płytę, która powstała z burzy uczuć, przeżyć, namiętności i talentów grupy ludzi mniej lub bardziej zaawansowanych w życiu i w muzyce. Jest to płyta mówiąca o bagażu doświadczeń życiowych, często z goryczą, bo przecież... to wszystko sprawił grzech, że ludziom jest ze sobą Źle, że zamiast dobrem przegnać zło, dali się splątać jakąś grą... Ale też o nadziei, która żyje w nas dopóki Anioł obok śpi...
To płyta międzypokoleniowa starego trubadura i jego przyjaciół, którzy pomagają mu wspinać się pod górę, choć... z każdym dniem coraz więcej w nas, nie zaleczonych ran, nieprzejednani trwamy, nieposkładani... To w końcu płyta starego Trubadura, który raz jeszcze chwycił za gitarę, by wraz z dużo młodszymi muzykami powołać do życia trochę dźwięków, które błąkały się w jego duszy od lat...
I tytuł płyty: TACY SAMOTNI... choć wokół trwa wciąż wielki gwar, kto dziś w tłumie samotność zrozumieć chce, poznać jej smak? To przewrotnie, bo nie mam prawa czuć się samotnym: mam kochającą żonę, opiekuńczą rodzinę, prawdziwych przyjaciół, wierną publiczność, ale obserwując życie na co dzień wiem, że w tym wielkim, gwarnym tłumie jest tak wielu SAMOTNYCH LUDZI. IM DEDYKUJĘ TĘ PŁYTĘ!
Krzysztof Krawczyk (Zakopane, 27 lipca 2006 roku)
Krzysztof Krawczyk - Tacy samotni
Sony Music, 82876880172 / 2006
Tracklist:
01. Tacy samotni
02. To wszystko sprawił grzech
03. Tylko ty, tylko ja - ze sobą i dla siebie
04. To moje życie
05. Kochaj mnie w niepogodę
06. Życie jak muzyka
07. Anioł obok śpi
08. Bez twojej wiary
09. Nieposkładani
10. Spieszmy się
and clip
11. Tylko ty, tylko ja - ze sobą i dla siebie
Personnel:
Krzysztof Krawczyk: vocal
Robert Kalicki: keyboards, acoustic guitar, arrangements
Jacek Królik: guitars
Katarzyna Szubert-Dolezich: violin
Małgorzata Gonera-Łakomy: violin
Tomasz Drabina: accordion
Leszek Laskowski: pedal steel guitar
Zbigniew Wrombel: bass guitar
Recorded between February and July 2006 at K&K Studio in Poznań by Andrzej Kosmala and Ryszard Kniat.
Mastered at JG Master Lab in Warszawa by Jacek Gawłowski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz